Elektryka prąd nie tyka

Dzieje się. Trzeba trochę pomyśleć o przyszłości. Takiej dalszej niż jutro i trochę bliższej niż emerytura. Już za jakiś czas będzie trzeba pójść do pracy. Kwestia roku, dwóch… Najwyższy czas zbierać rzeczy, którymi zapełnię swoje przyszłe CV, lub te, które przydadzą mi się we własnej firmie.

Zobaczyłem plakat kursu na eksploatację do 1kV. Długo się wahałem. Uznałem, że skoro na razie jedyne czego nauczyłem się na studiach to matma i fizyka. Dlatego nie mam żadnych podstaw, które pewnie są potrzebne do takiego kursu i późniejszego egzaminu. Później przez weekend rozmawiałem z rodzicami na skajpaju. Jak powiedziałem o tym ojcu, to radził pójść, że to tylko kilka stówek, a przyda się w życiu. Na nie przemawiał fakt, że taki certyfikat jest ważny tylko 5 lat. Ja ledwie skończę studia i ważność wygaśnie. Kurs miał się zacząć dzisiaj. Zajrzałem w końcu na stronę internetową i okazało się, że wczoraj skończył się termin na zapisanie. 2 osoby zrezygnowały, więc gdybym wtedy się zgłosił, to jeszcze miałbym szansę. Dostałem maila od ojca, w którym napisał, żebym pomyślał, jak dobrze będzie to wyglądać, gdy będę się starał o praktyki przez wakacje, czy później o pracę, że będę miał przewagę nad innymi kandydatami. Pisał też, żebym zapytał różne firmy lokalne, lub większe o to, jakich umiejętności oczekują od potencjalnych kandydatów. Ok, ale ja nawet nie wiem, co mogę umieć i jakie mogę chcieć stanowisko. Umiem tylko całki. Potem był nudny wykład to trochę pomyślałem i to faktycznie mogłoby się przydać. Będę kiedyś montował centralne sterowanie wszystkim w różnych budynkach i bez takiego certyfikatu nic nie zrobię. Ostatecznie jednak stchórzyłem. Nie mam żadnych podstaw naukowych. Kurs jest organizowany co roku, więc za rok będzie nawet lepiej dla mnie, bo certyfikat będzie ten rok dłużej ważny.

Jutro jest też spotkanie koła naukowego z mojego wydziału. Miałem dołączyć już w pierwszym semestrze, ale wtedy zupełnie nic nie umiałem. Teraz czuję się troszkę pewniej w niektórych dziedzinach. Ciągle jestem strasznie nieśmiały, więc w obawie o jakąś wpadkę zapytałem na fb, czy mogę jutro przyjść, żeby zobaczyć czym w ogóle zajmuje się koło, czy będę mógł w czymś wziąć udział. Odpisali, że oczywiście, że chętnie zapraszają, oraz na rozmowę po spotkaniu, czy mi się podoba i w ogóle. Pójdę, najwyżej będę siedział cicho i nic się nie stanie. Jeśli będzie coś interesującego to tylko dobrze dla mnie.

Poza tym to strasznie zarośnięty jestem. Szybko mi zleciały te bardzo krótkie ferie i nie podjechałem do fryzjerki. Wolę pójść do tej swojej, niż tutaj. Miałem nadzieję, że w tę sobotę nareszcie zetnę to siano z głowy. No to znowu wpadłem na coś interesującego. Będzie festiwal internetu rzeczy. Jakieś wykłady i warsztaty. Warsztaty sobie odpuszczę, bo zastrzegają, że dla tych, którzy coś ogarniali wcześniej. Za to prezentacje wyglądają bardzo ciekawie. Są głównie o tym, skąd wziąć pieniądze na biznes, jak zacząć, gdzie jest zapotrzebowanie na internet rzeczy, w jakich dziedzinach. Po prostu gotowa instrukcja dla mnie na następne kilka lat. Must be. Powiedziałem też ojcu o tym. Jest strasznie zakręcony na punkcie mikrokontrolerów, więc od razu stwierdził, że musi tam być. Dla mnie to nawet spoko, bo wrócę z nim do domu. Chociaż na tę noc i pół niedzieli. Mam masę prania i tęsknię.

Żałuję, że zmarnowałem dzisiejszy dzień. Naprawdę, poza obecnością na zajęciach nie zrobiłem zupełnie nic. Wierzę, że jutro uda mi się zrobić coś dobrego, wierzę w to bardzo mocno i tak się stanie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.