Zakochałbym się…

Myślę, że to już ten moment. Przez długi czas nie miałem najmniejszego zamiaru angażować się w żadne związki. Wychodziłem z założenia, że żeby kochać drugiego człowieka, trzeba najpierw pokochać siebie. Kochając siebie uczymy się kochać, no chociaż po trochu tak jest. Ciągle siebie nienawidziłem za te ciągłe upadki, niezdarność, cichość. Dosyć z tym. Zaczyna się nowy semestr. Mam z tym związane wielkie plany. Są to moje postanowienia noworoczne. Wiem, że aby spotkać tą jedyną muszę wyjść do ludzi. Siedzę za tym komputerem, za tym porno i to nie ma żadnego sensu. Dziewczyny przecież też szukają chłopaków, też mają podobne plany i marzenia do moich. Jestem mądry i przystojny, więc wystarczy tylko podejść i zagadać. Spotykać w czasie różnych wydarzeń, aktywności.

Plan jest pora na realizację. Przede wszystkim oaza w duszpasterstwie akademickim. Na te spotkania wybierałem się już w pierwszym semestrze. Może nie będzie to zbyt efektywne towarzysko, ale duchowo na pewno. Dzisiaj jest spotkanie formacyjne, ale niestety nie idę. Miałem iść na piwo z ziomkami, to też nie idę, bo IEM wkrótce i wyjechali do domu. Szlag by to. Skończyło się, że ani na jedno, ani na drugie nie poszedłem.
Drugie to wyjazdy w góry. Tutaj jest szersze spektrum możliwości. Będę śledził wyjazdy ze wszystkich uczelni w mieście. Z mojej, jak patrzyłem, to jeżdżą dosyć rzadko. Do tego jest to uczelnia techniczna, więc głównie chłopaki. Mam znajomą, która chodzi do uczelni humanistycznej, u nich koło turystyczne działa prężniej, więc mam nadzieję, że uda się coś ogarnąć. Kolejne to siostrzyczka mówiła, że planuje ze współlokatorką kilka wyjazdów w góry. Mogę jechać z nimi, lub zabrać kilku znajomych. Myślę, że to będzie wspaniałe. Zostaje też  możliwość jeżdżenia w góry zamiast wf, spotkanie organizacyjne jest jutro wieczorem, ale średnio mi się to widzi.
Kolejny sposób na poznanie ludzi, to poznawanie ludzi. Gdy zostanę w akademiku na weekend, to zawsze mogę kogoś z grupy, lub z akademika zaprosić na bilard. Czekając na autobus też można ludzi zagadać. Trzeba być odważnym. Ludzie potrzebują kontaktu. Jeżeli nie, to przecież powiedzą, nic złego się nie stanie.

Także plany są ambitne. Jako że jestem w 100% introwertykiem, będzie to dla mnie spore wyzwanie. Co tam, przecież dam sobie radę. W pierwszym semestrze przeżywałem dramaty, teraz pora żyć pełnią życia!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.