Człowiek jest warte tyl, co jego słowo

Chyba jedna z najprostszych miar prawdziwej wartości każdego człowieka. Gdy spotykamy człowieka pierwsze wrażenie, często powierzchowne, to oczywiście wygląd. To co ważniejsze to jego słowa, treść, jaką ma do zaoferowania, to co siedzi w jego wnętrzu. Po tych dwóch elementach mamy już kompletny obraz człowieka w swojej głowie. W końcu milcząc sprawiamy wrażenie głupiego, po odezwaniu się, rozwiewamy wszelkie wątpliwości.

Przeprowadziłem się. Mieszkam w sporej parafii i dopiero odkrywam tutejszych księży. Obserwuję jedynie, że spowiednik za każdym razem mnie opieprza. Jest to dla mnie coś nowego. Ze względu na ciągle powracające do mnie porno chodzę do spowiedzi nieco częściej niż przeciętny katolik. Ostatnio ksiądz w konfesjonale rzucił mi na odchodne „Wyrzekłeś się swojego grzechu. Pokaż teraz ile warte jest twoje słowo.”

No i co, ile jestem warty? Przez długi czas nie dało mi to spokoju. Tyle razy plotę bez sensu. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Źle jest, gdy nie wywiązuję się z obietnic, lub kłamię. Zdałem sobie sprawę, że faktycznie słowo jest miarą wartości człowieka i spojrzałem na siebie z boku. Może nie kłamię zbyt często, nie mam takiej potrzeby. Ale co z przysięgami? Do spowiedzi ciągle latam jak szalony(tylko to odciąga mnie od ciągłego upadania), ojcu ciągle powtarzam, że coś zrobię, a potem jest, jak zawsze nie zmienia się nic. Siebie nawet okłamuję. Widmo wywalenia ze studiów uderzyło moje oczy, była wola i postanowienie… nic się nie zmieniło. Nie będę pisał, jak źle się wtedy czułem.

Było źle, ale był to też mój kolejny nawrót do Boga. Gdy pamiętam o Nim w swoim życiu, to dopełniam obietnic. W sumie wyszło na dobre. Od 4 lat zawsze na jesień osiągam kolejny stopień poznania Boga. Tym razem ten moment był w styczniu. Opiszę te stopnie innym razem(nienawidzę tego fragmentu w innych blogach, przykro mi, że teraz to napisałem).

Zaobserwowałem też, jaką potężną moc ma słowo. Takie zwykłe pytanie:”Zrobiłeś zadanie?”. „Nie, wczoraj miałem dużo zajęć, nie miałem czasu, sory, zaraz zrobię”. Nawet przy sensownych powodach, gdy ktoś się kaja, to odczuwamy nad nim wyższość. Słabiej postrzegamy taką osobę i niedokładnie odbieramy przekaz jej słów. Natomiast dialog:
-Zrobiłeś zadanie?
-Nie.
-Kiedy zrobisz?
-Jak wrócę, za 5 minut.
Te słowa mają moc, mają silny przekaz. Dopiero niedawno zrozumiałem przypowieść o tym, by mówić „tak, tak, nie, nie”. Silne stanowcze słowa.
Organizacja „przymierze wojowników”, którą śledzę kładzie duży nacisk na ograniczanie słów. Tego też nie rozumiałem. Myślałem, że skoro mało z ludźmi rozmawiam, to mnie to nie dotyczy. Teraz wiem, że chodziło o prostotę codziennej komunikacji. Prawdziwy mężczyzna ma swoje zdanie, jest stanowczy. Może spotkać się z kolegami, może rozmawiać, ale wtedy, gdy jest na to czas i miejsce.

A tak w ogóle, to nie podoba mi się ten wpis. Wyszedłem z wprawy. Mam nadzieję, że to kwestia czasu, jak wrócę do formy. Druga istotna rzecz, to anonimowość tego bloga. Zawsze pisałem go w samotności, intymnie. Teraz mieszkam w akademiku i gdy zaczynałem ten wpis, to jeszcze kolega siedział niedaleko, to bardzo rozprasza.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.