Patriotyzm

Czymże jest dzisiaj patriotyzm? Mam wrażenie, że kiedyś było łatwiej. Szło się na wojnę i było się patriotą. Co teraz? Trzeba być Wałęsa, Wojtyłą… W szkole uczyli mnie, że patriota postępuje zgodnie z obowiązkami zawartymi w konstytucji. Czyli mam być wierny RP, bronić jej, dbać o środowisko i płacić podatki. Mam dobrowolnie oddawać pieniądze złodziejom, mam utylizować chińskie plastiki… Wydaje mi się, że chodzi o coś innego. Duma z bycia Polakiem, piękne kibicowanie, wywieszenie flagi w święta państwowe, dbanie o tradycję. Mam wrażenie, że patriotyzmu nie okazujemy pojedynczymi zachowaniami, ale całym swoim sposobem bycia, sobą. Nasz kraj nie jest dobrym miejscem do życia, nie jest spełnieniem marzeń, ale ma coś, czego nie ma nigdzie indziej. Zawsze, gdy wracam po dłuższym wyjeździe do Polski, czuję to. Coś, czego się nie zapomina. Polski romantyzm, który sprawia, że polscy poeci na emigracji tworzą z tęsknoty do ojczyzny, że papież po wylądowaniu całuje ziemię. Coś pięknego.

Polak ponarzeka i zaszlocha, ale jaka by nie była, Polskę kocha.Funky Polak

Chciałbym uciec stąd, ale dokąd tu uciekać.
Myslovitz

Tu jest tak brzydko i śmierdzi, aż pękają oczy.
Kult

Pamiętaj synu mój, o kolorach białym i czerwonym, o symbolach orła i korony, bo w pamięci jest siła zaklęta.
Funky Polak



Wyuzdany świat

Pewna sytuacja szczególnie wstrząsnęła mną w czasie wyjazdu. Nasz namiot ma dwie sypialnie. W jednej śpią rodzice, w drugim ja z siostrą. Byliśmy w ciepłych krajach i w nocy było naprawdę duszno, więc spaliśmy bez śpiworów. Leżymy, leżymy, próbujemy zasnąć, aż tu nagle… siostra zdejmuje cienką koszulkę i zostaje w samych majtkach! Wiesz, z czym mam problem… Od razu mną trzepło. „Ubierz się!” Miała głęboko to co mówiłem. Bez jaj, przecież nie będę spał z gołą siostrą na jednym materacu. Jeszcze mnie na tyle nie poebało. Sam sobie nie radzę, to może rodzice pomogą. W końcu mają świecić przykładem. Nie zauważyli w tym nic dziwnego. Cały mój system wartości przewrócił się do góry nogami. Osoby, które powinny być autorytetami zachowują się w ten sposób?! Wziąłem koc i położyłem się na zewnątrz. Spałem tak kilka nocy, zanim nie zorientowałem się, jakie to głupie. Potem na szczęście było „normalnie”. Przez kilka dni myślałem nad tym, co się stało. Czy tylko ja widzę, że to było chore?! Byłem wściekły.

Cały internet jest podzielony w kwestii masturbacji. Połowa uważa, że jest ona nawet wskazana, a połowa, że szkodzi. Mam swoje zdanie na ten temat. Ponieważ ciężko człowiekowi samemu uporać się z problemem zwierzyłem się 4 przyjaciołom(osobno. Jedyne osoby oprócz księży, które wiedzą). Troje z nich uważa, że masturbacja jest normalna. Byłem załamany. To ja walczę z tym wszystkimi siłami, a oni uważają to za głupotę?! Znowu rozczarowanie. Przynajmniej jeden z nich mnie poparł. Szczerze powiedziawszy, sprawia wrażenie najszczęśliwszego z nich wszystkich. To chyba o czymś świadczy.

Przygotowaliśmy się na dłuuugie godziny w samochodzie. Przed wyjazdem pościągałem kilka audiobooków o wszelakie tematyce. Naprawdę zastanawia mnie to, czemu w każdym z nich były opisane przynajmniej dwie sceny seksu, a przy opisie każdego nastolatka wspominano o tym, że jest onanistą. Książki pisane są raczej dla „dorosłych”. Czy „dorośli” naprawdę nie znają rozrywki nie związanej z seksem?!

Ze względu na mój wiek, oraz na moje gabaryty(jestem najwyższy w rodzinie) rodzice zaczynają mnie traktować już jako dorosłego. Swobodnie Opowiadają przy mnie dowcipy erotyczne, nie ukrywają się z tym, że prawie codziennie się „kochają”. Dziwnie czuję się w takich sytuacjach. Wciąż jeszcze mam mentalność dziecka, wciąż kupuję bilety ulgowe, czasem jestem traktowany, jako dziecko. Nagle, coraz częściej jestem zaliczany do dorosłych. Nikt nie lubi zmian. Wiem, że tak musi być, że już wkrótce pełnoletność, ale to wszystko jest dla mnie dziwne.

Czasem wydaje mi się, że rodzice podejrzewają moją masturbację. Czasem dziwnie się zachowywałem. Cały czas szykowałem się na aferę, którą zrobią. Tymczasem z rozmów zaczyna wynikać, że oni też uważają masturbację za normalną. Na nich już się przejechałem się w podobnej kwestii. Ich poglądy przestają mnie dziwić. Moja rodzinka wciąż wydaje się normalna? Często, gdy siostra się zamyśli(np. przed tv) widzę, jak sięga ręką do krocza. U niej to już odruch. Boję się, co z niej wyrośnie. Ciągle ogląda programy typu warsaw whore. Dla niej nie ma nic dziwnego w zachowaniu tych klaunów.

Ludzie od których spodziewałem się cichego wsparcia, zawodzą. Świat pełen jest porno. Boję się żyć.

Lenny powraca

Wróciłem z dalekich wojaży. Uwielbiam takie wyprawy. Tym razem również było wspaniale. Widziałem wiele ciekawych, strasznych, dziwnych, wstrętnych, miłych… rzeczy. Było dużo czasu, żeby to wszystko przemyśleć. To akurat mi nie wyszło. Ze wszystkich moich myśli mam jeszcze więcej pytań nić odpowiedzi. Totalny harmider w głowie „czaszka na pół pękła, szwy wewnątrz puściły”. W kolejnych wpisach podzielę się tym wszystkim, co sobie wymyśliłem. Pomoże mi to trochę wszystko ogarnąć. Mam nadzieję, że na blogu zawieje troszkę świeżością, że będzie ciekawie. Cały dzień dzisiaj sprzątałem, prałem, czyściłem, naprawiałem… Powroty wcale nie są takie miłe, na jakie się wydają. Bardzo tęskniłem,planowałem, co będę robił po powrocie. Mam nadzieję, że większość uda się zrealizować i sierpień okaże się miesiącem niezwykle udanym. Wierzę również, że uda mi się rozwiązać wiele zawiłych kwestii. 26 dzień bez masturbacji :)

Jadę wypocząć

Jutro wyjeżdżam. Nie wiem, czy będę miał okazję coś tu napisać. Wiem, że ostatnio nudno było na moim blogu, dlatego obiecuję wrócić z nowymi pomysłami na wpisy. Myślę, że będzie ciekawiej. Wrócę końcem lipca, sam nie wiem, kiedy dokładnie. Ten wyjazd pomoże mi w walce z nałogiem. Nie będę sam, to i pokus będzie mniej. Wrócę i pobiję rekord w liczbie dni bez masturbacji. Dam radę!

Życzę Ci miłych wakacji! Baw się dobrze!

Wszystko sobie wyjaśniliśmy

Nie mam wielu kolegów, jak już wspominałem. Albo są strasznie monotematyczni, albo gadają tylko o grach. Dużo lepiej spędza mi się czas z dziewczynami. Są wesołe, mądre, wrażliwe… W ten oto sposób cały wczorajszy dzień spędziłem z koleżankami z klasy. Spotkaliśmy się u jednej z nich. Ja jeden, one były 4. Było wspaniale. Ale trochę mnie przeraża, że spędziłem z nimi calutki dzień. Rano musiałem wydrapywać się z łóżka, a gdy wróciłem, było już ciemno. Robiliśmy masę różnych rzeczy.

Przyszło w końcu do gry w butelkę. Nienawidzę tej gry. Nawet jeśli to są przyjaciółki, to czemu mam mówić, co myślę. Na wszelki wypadek, gdy zaczynaliśmy, na każde pytanie o ludzi przygotowałem sobie nic nie mówiącą odpowiedź. Trochę się bałem, ale okazało się, że ta gra była potrzebna. Przynajmniej dla mnie. Myślałem, że spotykają się ze mną, żebym w końcu zainteresował się którąś z nich. Okazało się, że dwie mają już chłopaków, a pozostałe wciąż nie mają „obiektu zainteresowań”. Nie sądzę, żeby to były ich „gierki”. W ten oto sposób wszystko się rozjaśniło. Jesteśmy po prostu przyjaciółmi. Myślę, że będzie mi teraz łatwiej z nimi rozmawiać. Nie będę musiał tak bardzo uważać na słowa. Co więcej, nie było pytań typu „kogo kochasz?”, mam nadzieję, że nie znalazły tego bloga.

Po powrocie do domu nie mogłem zasnąć. Po tak długim czasie spędzonym z dziewczynami przypomniała mi się A. Chyba 2 godziny leżałem i tylko ją miałem przed oczami. Niech ta A da mi w końcu spokój. Nie gadałem z nią pół roku, przyjaciele mówią, że wspominanie jej jest głupie. A ja w takich chwilach wciąż myślę tylko o niej. Może uda się zrealizować plan, że gdy ja spotkam, to zapytam o spacer. W nocy śniła mi się inna koleżanka. Poznałem ją na karate. Chodziła od początku, tak jak ja. Zawsze radosna, szczera. Z nią pierwszy raz przytulałem się, tak po koleżeńsku. Z nią pierwszy raz tak głębiej rozmawiałem. Później przestała trenować, ponieważ dostała mocno w kolano. Po lekarzach chodziła, badania, a i tak chyba dalej coś nie tak z kolanem. Już nie mam z nią kontaktu. Śniło mi się, że wróciła na trening i byliśmy tak blisko… Są ludzie, za którymi tęsknię. Kontakt z A urwał się z mojej winy. Z koleżanką z karate tak po prostu. Nie miałem nk, gdy przestała chodzić, na fb jakoś nie zagadałem, a na treningu już nie spotkałem. Szkoda, tak wyszło.

Po co mam być szczery?

Wstałem rano i tak myślę. Patrzę na siostrę obok, która nigdy nie ma swojego zdania. Zawsze mówi to, co inni chcą usłyszeć. Rodzice szczerze ją kochają, ma wielu znajomych. Kto w ogóle wymyślił szczerość. Ktoś ma coś nowego – oczekuje pochwały, ktoś zrobił coś niezwykłego – oczekuje pochwały, ktoś … – oczekuje pochwały. W gruncie rzeczy, tak rzadko można być szczerym. Można, gdy się kogoś obgaduje. Ale kiedy ostatni raz rozmawiając o sobie, albo o rozmówcy byłem szczery?

Nie mam wielu znajomych, ale to nie wynika ze szczerości, a może jednak czasem tego ode mnie oczekują. Nie jest zbyt towarzyski i to podejrzewam za przyczynę. Mówią, że szczerość boli, ale pomaga. Komu? Nikt jej nie potrzebuje. Włączam telewizję. Relacja tego samego wydarzenia na różnych kanałach. Na jednym wielki sukces, na drugim klapa. Wszyscy kłamią. Wszędzie kłamstwa. Ta sukienka wyszczupla, ten proszek lepszy, ten kredyt tańszy…

Boję się żyć.